Zdroworozsądkowa książka o dekarbonizacji gospodarki i przyszłości cywilizacji

  • Post published:

Najnowsza książka Vaclava Smila o tym jak działa świat (How the World Really Works: The Science Behind How We Got Here and Where We’re Going) to z całą pewnością najlepsza książka, którą przeczytałem w trakcie wakacji. To jest ten typ analiz, których potrzebujemy dziś jak tlenu – oparte na faktach, powściągliwe w ocenach i dalekosiężnych projekcjach, ale za to oferujące pogłębioną wiedzę na temat otaczającej nas rzeczywistości. Autor jest wybitnym kanadyjskim uczonym (czeskim emigrantem z okresu Praskiej Wiosny) specjalizującym się w energetyce, środowisku naturalnym, produkcji żywności, przemianach społecznych i ekonomicznych, historii innowacyjności oraz szacowaniu ryzyka… Mówiąc krótko: jest multidyscyplinarnym erudytą mocno przywiązanym do liczb i statystyk. Bill Gates mawia, że na każdą kolejną książkę Smila (a napisał już ich ponad 40) czeka jak niektórzy na kolejny odcinek „Gwiezdnych Wojen”…

Motywem przewodnim książki jest oczywiście kryzys klimatyczny i transformacja energetyczna. Gdy debata publiczna na ten temat miota się pomiędzy klimatycznym negacjonizmem a apokaliptycznym katastrofizmem, Smil proponuje przyjrzeć się wynikom badań naukowych i twardym danym. Z jednej strony mechanizm efektu cieplarnianego znamy od ponad 150 lat; od stu lat zasadniczo wiemy jakie będą skutki podwojenia się ilości gazów cieplarnianych w atmosferze i że wraz z rozwojem cywilizacyjnym emitujemy tych gazów coraz więcej. Z drugiej jednak strony, jesteśmy cywilizacją do szpiku kości uzależnioną od paliw kopalnych – zawdzięczającą im szybki wzrost poziomu życia w ciągu minionych 200 lat. Nie bez przyczyny więc ludzkość, przez dziesięciolecia, ignorowała to co wiemy o efekcie cieplarnianym i zmianach klimatycznych.

Smil wyczerpująco analizuje zakres naszego uzależnienia od paliw kopalnych w różnych dziedzinach życia: od produkcji żywności, przez wytwarzanie energii, a aż po produkcję takich filarów cywilizacji jak plastik, cement, stal i nawozy. Przekonuje, że tego uzależnienia nie da się zmienić z dnia na dzień za pomocą wzniosłych haseł, politycznych manifestów i publicystycznego wishful thinking.

Kluczową tezą tej książki jest brutalna konstatacja, że neutralność klimatyczną do 2050 roku  osiągnąć można na dwa sposoby: 1) za pomocą radykalnego obniżenia poziomu życia i regresu cywilizacyjnego albo 2) graniczącego z cudem błyskawicznego i radykalnego postępu technologicznego – m.in. w zakresie magazynowania energii elektrycznej, nawożenia upraw, pozyskiwania białka dla celów spożywczych, ciężkiego transportu, a wreszcie produkcji plastyku, stali, betonu i innych materiałów… Elektryczne samochody i odnawialne źródła energii to tak naprawdę najłatwiejszy początek transformacji.

Nie trzeba się przekonywać jak nierealistyczna społecznie i politycznie jest propozycja osiągania neutralności klimatycznej za pomocą obniżania poziomu życia ludzi. Zwłaszcza, że za radykalnym wzrostem emisji CO2 stoją przede wszystkim kraje najszybciej rozwijające się, a więc zasadniczo te uboższe. Jak podaje Smil w 2020 roku średnie zapotrzebowanie na energię ok 40% globalnej populacji (3.1 mld, w tym cała Afryka Subsaharyjska) było na poziomie Niemiec i Francji z 1860. Chcąc zapewnić godne życie mieszkańcom najuboższych części świata ich zużycie energii powinno wzrosnąć dwukrotnie albo trzykrotnie – tyle mniej więcej wymagać będzie zaopatrzenie ich w odpowiednią żywność, energię elektryczną, budynki, opiekę medyczną itd. Trudno krajom najuboższym odmawiać podstawowych dobrodziejstw nowoczesności, tylko dlatego, że syty i bogaty Zachód nagle przypomniał sobie o kryzysie klimatycznym.

Jeżeli chcemy marzyć o neutralności klimatycznej i zapobieżeniu katastrofie klimatycznej jesteśmy w zasadzie skazani na radykalny postęp technologicznych. Neutralność klimatyczna w 2050 roku to zastąpienie w 2 lub 3 dekady rozwiązań technologicznych, które zapewniały Zachodowi rozwój cywilizacyjny przez minione 200 lat…Vaclav Smil jest w tym zakresie ostrożnym sceptykiem. Obcy jest mu apokaliptyczny katastrofizm, ale też daleki jest od naiwnego techno-optymizmu – wystarczy „odpalić” nowy serial na Netfliksie i poczekać, aż nam sztuczna inteligencja urządzi świat bez gazów cieplarnianych. Proces ten zajmie lata i wymagać będzie ogromnego wysiłku oraz odwagi wielu przedsiębiorców, naukowców, aktywistów społecznych i polityków.

Zdaniem Smila, kilka dekad błyskawicznego rozwoju technologii informatycznych i internetu doprowadziło do złudzenia, że nowoczesność to wyłącznie wirtualny świat usług cyfrowych, a cała reszta to archaiczny świat materii, który za grosze dostarczają nam tani producenci z Chiny, czy rosyjskie koncerny paliwowe. Sektorowi venture capital również łatwiej było finansować „produkcję” kolejnej apki na smartfona niż ryzykantów z sektora „głębokich technologii” chcących budować nowoczesne materiały i urządzenia. (przedsięwzięcia Elona Muska są tutaj raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę). W pewnym sensie, post-covidowa inflacja i kryzys energetyczny to swoista „zemsta” materialnego świata na zagubionej w wirtualnym świecie ludzkości.

Jednak, jeśli świat ma dać sobie radę z kryzysem klimatycznym to właśnie dzięki nowym technologiom. Podczas pandemii Covid-19 pierwsza szczepionka przeciwko temu wirusowi zastała zatwierdzona do użycia w nieco ponad rok od rozpoczęcia nad nią badań, pomimo tego, że średni, historyczny okres prac nad nowymi szczepionkami przekraczał 10 lat. Dlaczego w ramach dekarbonizacji gospodarki radykalne przyspieszenie technologiczne miałoby się nie udać? Wiele z opracowywanych w minionych latach platform technologicznych zaczyna podlegać swoistej konwergencji, dzięki czemu zaczynają one oddziaływać na nowe sfery życia. Najnowsze osiągnięcia biologii syntetycznej – np. umożliwiające wykorzystanie na szeroką skalę bakterii w procesie wiązania azotu atmosferycznego na potrzeby upraw rolnych – stały się możliwe dzięki połączeniu osiągnięć genetyki, sztucznej inteligencji i robotyki.  Nowe technologie materiałowe na potrzeby innowacyjnych baterii opracowywane są za pomocą symulacji komputerowej i AI.

Nie wiem czy osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku jest realistyczne. Jestem natomiast przekonany, że przy tym co wiemy na temat przyczyn ocieplania się klimatu i skutków tego zjawiska niepodejmowanie zdecydowanych działań i próba „przeczekania problemu” jest najbardziej ryzykowną strategią. Negatywne konsekwencje zmian klimatycznych również będą miały potężne koszty dla gospodarki. Lepiej więc zapobiegać katastrofie poprzez rozłożoną w czasie choć zdecydowaną dekarbonizację gospodarki niż potem reagować na kryzys, gdy osiągnie trudne do opanowania rozmiary.

Książka Vaclava Smila to nie jest podręcznik pełen suchych faktów i statystyk lecz raczej osobisty i pełen ironicznej przekory esej na temat kondycji współczesnego świata. Nie trzeba jej czytać na kolanach, ale zdecydowanie warto zmierzyć się z ogromną wiedzą i prowokacyjnymi tezami autora.