
Apple in China Patricka McGee to – moim zdaniem – jedna z najlepszych książek napisanych o Apple, nowoczesnej elektronice, budowaniu globalnych przedsiębiorstw i geopolityce. Ujmuje ona spółkę Apple jako soczewkę, przez którą można zrozumieć ostatnie cztery dekady postępu technologicznego, niezwykły wzrost potęgi gospodarczej i przemysłowej Chin oraz złożone, zmieniające się relacje między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Najciekawszy wątek tej książki to analiza ambitnej strategii chińskich władz i przedsiębiorstw by nie stać się wyłącznie tanią montownią dla zachodnich koncernów, lecz na tyle zmaksymalizować tempo podnoszenia własnych kompetencji by w pewnym momencie zacząć skutecznie konkurować z amerykańskimi nauczycielami. Autor argumentuje, że europejskiej Nokii nie zabił bezpośrednio Iphone od Apple, lecz chińskie podróbki Iphona produkowane przez podwykonawców Apple. Zasadnicza teza tej książki to twierdzenie, że za dzisiejszą potęgą produkcyjną Chin w zakresie nowoczesnej elektroniki stoi Apple i Tesla, które wykorzystując talenty inżynierskie w Chinach, zasadniczo wykształciły i zbudowały sobie konkurentów, którzy dziś zagrażają ich pozycji na światowych rynkach.
McGee to utalentowany narrator. Potrafi umiejętnie połączyć opowieść o strategii korporacyjnej, rywalizacji geopolitycznej i ludzkim wymiarze globalizacji w fascynującą książkę, w której każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od zainteresowań czy poglądów politycznych. Opowieść o zależności Apple od chińskiej produkcji, równoległym wzroście potęgi Chin oraz stopniowym psuciu się dawniej korzystnego partnerstwa czyta się niemal jak thriller. To nie tylko historia biznesowa – to także polityka gospodarcza i stosunki międzynarodowe widziane przez pryzmat jednej z najcenniejszych spółek świata. To fascynująca, niezwykle dobrze udokumentowana i świetnie napisana książka. Nawet jeśli nie podziela się wszystkich opinii autora – McGee nie kryje swojego stanowiska, choć też nie maltretuje nim czytelnika – lektura pozostaje niezwykle wartościowa, czyta ją się świetnie.
Niektóre sądy autora nie do końca przekonują. McGee zasadniczo krytykuje decyzję Apple o przeniesieniu produkcji do Chin, sugerując, że dziś należy postrzegać to jako strategiczny błąd. Tymczasem jest to rodzaj kontrfaktycznej krytyki historycznej, która zakłada, że nie dysponując pełną wiedzą o rzeczywistości jesteśmy w stanie osiągnąć wszystkie korzyści nie ponosząc większości kosztów. Sukces Apple w masowej produkcji innowacyjnych produktów, takich jak iPhone, był możliwy właśnie dzięki chińskiemu ekosystemowi produkcyjnemu. Sugerowanie, że Apple mogło osiągnąć tę samą skalę i efektywność bez Chin, ignoruje realia globalnych łańcuchów dostaw i brak porównywalnych możliwości przemysłowych gdzie indziej. W istocie rzeczy bez wyprowadzenia produkcji elektroniki z USA do Azji, jak to uczynili wszyscy konkurencji, Apple najprawdopodobniej w ogóle by nie przetrwał.
Podobnie uproszczone jest tłumaczenie wzrostu Chin jedynie niskimi kosztami pracy i brakiem poszanowania praw człowieka. Tak, warunki pracy w Chinach budzą poważne wątpliwości etyczne, ale ich dominacja w zakresie produkcji elektroniki wynika przede wszystkim z wyjątkowej etyki pracy, ambicji i kultury przemysłowej stawiającej na szybkość, precyzję i elastyczność. Gdyby o sukcesie decydowały tylko niskie płace, to dziś Afryka Subsaharyjska byłaby warsztatem świata. Rzeczywistość jest bardziej złożona: osiągnięcia Chin to efekt zarówno polityki państwa, jak i determinacji oraz pracowitości społeczeństwa.
McGee jest też wyjątkowo surowy wobec obecnego prezesa Apple Tima Cooka, porównując jego spuściznę do Jacka Welcha – prezesa GE, któremu przypisuje się winę za późniejszy upadek firmy. To zestawienie wydaje się przedwczesne. Cook nie tylko utrzymał, ale wręcz znacząco zwiększył wartość Apple, wprowadził nowe kategorie produktów i zbudował jeden z najbardziej odpornych łańcuchów dostaw na świecie. Historia może jeszcze skomplikować ocenę tego dziedzictwa – w szczególności jego opieszałość we wdrażaniu rozwiązań AI do produktów Apple – ale dziś porównanie Cooka z Welchem jest chyba nieuzasadnione.
Największą siłą książki jest jednak umiejscowienie historii Apple w dzisiejszym kontekście geopolitycznym. Czytana teraz, w czasie narastającej wojny handlowej USA–Chiny, narracja McGee wydaje się niezwykle aktualna. To, co kiedyś było genialnym partnerstwem – amerykańska innowacja wspierana przez chińską produkcję – przekształciło się w ryzykowne i momentami toksyczne uwikłanie. Apple znalazło się w samym centrum tego starcia – a wraz z nim prawie każdy konsument i inwestor w globalnej gospodarce.
Ostatecznie Apple in China to nie tylko historia firmy, ale także zwierciadło, w którym odbija się nasz zglobalizowany świat. Książka pokazuje zarówno niezwykłe możliwości współpracy międzynarodowej, jak i zagrożenia płynące z nadmiernej zależności pomiędzy krajami, które niegdyś były partnerami a dziś są konkurentami w walce o dominację w światowej gospodarce. Pozostaje mieć nadzieję, że po obu stronach – amerykańskiej i chińskiej – zwycięży pragmatyzm i zdrowy rozsądek, które pozwolą odbudować bardziej zrównoważone i pokojowe partnerstwo, a także globalny porządek, w którym jest miejsce dla każdego.
