Blaski i cienie państwa inżynierów

  • Post published:

Książka Dana Wanga Breakneck. China’s Quest to Engineer the Future to jedno z najbardziej przenikliwych współczesnych opracowań na temat rozwoju Chin – a zarazem zaskakująco trafny komentarz do kondycji Zachodu. Wang, który przez wiele lat mieszkał i pracował w Chinach, przedstawia ten kraj jako zdominowany przez inżynierów i budowniczych, a nie prawników i biurokratów. Nazywa go „państwem inżynierów” – systemem, w którym kompetencje techniczne, szybkość działania i zdolność do skoordynowanego wysiłku definiują nie tylko politykę gospodarczą, lecz także tożsamość narodową.

Autor przeciwstawia temu modelowi „społeczeństwa prawnicze” – takie jak Stany Zjednoczone czy większość krajów europejskich – w których życie publiczne podporządkowane jest procedurom, regulacjom i niekończącym się procesom konsultacyjnym. W takich systemach każdy most, linia kolejowa czy projekt mieszkaniowy musi przebrnąć przez labirynt zezwoleń, pozwów i kontroli. W efekcie, jak zauważa Wang, Zachód coraz częściej traci zdolność do działania na skalę adekwatną do własnych wyzwań – od infrastruktury po politykę przemysłową.

Jednym z najbardziej wymownych przykładów, które Dan Wang przytacza, jest porównanie budowy kolei dużych prędkości w Chinach i Kalifornii. W 2008 roku oba projekty – linia Pekin–Szanghaj i San Francisco–Los Angeles – startowały niemal równocześnie. Chiny ukończyły swoją trasę w zaledwie trzy lata, za ok. 36 miliardów dolarów, a pociągi przewiozły później ponad miliard pasażerów. Tymczasem w Kalifornii, po ponad piętnastu latach, powstał tylko mały fragment trasy, a całkowity koszt projektu wzrósł już do ponad 120 miliardów dolarów…

Siła Breakneck tkwi w równowadze spojrzenia. Wang podziwia chińską zdolność do budowania i mobilizacji zasobów, ale nie idealizuje jej. Pisze otwarcie o kosztach takiego tempa: o degradacji środowiska, o rozroście aparatu nadzoru, o zmęczeniu ludzi poddanych nieustannej presji ciężkiej pracy, a wreszcie o brutalnych projektach inżynierii społecznej.

Niezwykle ważny wątek książki to ciemne strony scentralizowanego sterowania społeczeństwem przez partyjnych technokratów, skłonnych uruchamiać państwowe mechanizmy inżynierii społecznej w imię mniej lub bardziej dyskusyjnych teorii naukowych. Jedna za najważniejszy tez tej książki to stwierdzenie, że różnorodne teorie naukowe wyrwane z szerszego etycznego i humanistycznego kontekstu z reguły przeistaczają się w tragiczne ideologie. Autor przenikliwie opisuje koszmar polityki „jednego dziecka” w imię całkowicie chybionej – jak się dziś okazuje – teorii „nieuniknionego” przeludniania się Chin. Polityka ta nie była jedynie irytującą propagandą partyjną, leczy wykorzystaniem całego aparatu opresji totalitarnego państwa do ograniczana przyrostu naturalnego (np. poprzez przymusowe aborcje). Wang osobiście przeżył bezduszny reżim Covidowych lockdownów, który na długie tygodnie skazywał ludzi uwięzionych we własnych mieszkaniach na głód i cierpienie. Było to skutkiem dość jednostronnego i bezdusznego podporządkowania polityki społecznej opiniom epidemiologów w miejsce bardziej zrównoważonego podejścia, które uwzględniałoby także psychologiczny czy gospodarczy wymiar walki z pandemią.

Planistyczne podejście, które zasadniczo sprawdza się w budowaniu nowoczesnego przemysłu (5-letnie plany rozwoju innowacyjnych gałęzi gospodarki – od komputerów kwantowych, biologii syntetycznej, po maszyny do wytwarzana mikroprocesorów) w odniesieniu do wielu aspektów życia społecznego okazuje się raczej mało adekwatne. Skazuje to Chiny na trudności w zakresie budowania produktów kultury, które byłyby atrakcyjne globalnie – na miarę Hollywood, Disneya czy Netflixa. Są to dziedziny w których liczy się raczej spontaniczna kreatywność twórców oraz całkowita swoboda wyrażania myśli i uczuć, a nie wieloletnie plany rozwoju zatwierdzane przez partyjnych dygnitarzy. Przede wszystkim jednak bezduszność z jaką chińskie władze skłonne są niekiedy traktować własne społeczeństwo generuje w społeczności międzynarodowej duży poziom nieufności, który stanowi realną barierę dla globalnej ekspansji chińskich przedsiębiorstw.   

Dla europejskiego czytelnika Breakneck ma pewną szczególną wartość. Skłania do refleksji, jak społeczeństwa takie jak Polska – które również przeszły drogę od gospodarki centralnie sterowanej do rynkowej – mogą czerpać z chińskiego dynamizmu, nie rezygnując z demokratycznych zasad. Rozróżnienie między „mentalnością inżynierską” a „mentalnością prawniczą” brzmi w polskim kontekście wyjątkowo aktualnie: pokazuje, jak łatwo nadmiar regulacji może zacząć dominować nad zdolnością do skutecznego działania i budowania rzeczywistości na miarę społecznych aspiracji.

Wang nie stawia prostych recept, ale zadaje pytania: jak demokratyczne państwa mogą odzyskać zdolność do budowania, a nie tylko do debatowania? Jak pogodzić rządy prawa z potrzebą prowadzenia dynamicznej i sprawnej polityki gospodarczej?

Dan Wang zauważa, że Chiny i Stany Zjednoczone w sumie są do siebie bardziej podobne, niż chcą to przyznać. Oba kraje są – jak pisze – „niespokojne, pragmatyczne i żądne wielkości”. Łączy je kult działania i pośpiechu, wiara w postęp techniczny oraz przekonanie, że świat należy kształtować, a nie tylko w nim uczestniczyć. Zarówno Amerykanie, jak i Chińczycy mają w sobie – według Wanga – „żyłkę przedsiębiorców i inżynierów”, szukają skrótów do sukcesu, wierzą w potęgę technologii i gospodarki, i są przekonani, że ich cywilizacja powinna mieć globalny wymiar.

Ostatecznie Breakneck to książka nie tylko o Chinach, ale o przyszłości świata. O tym, kto i jak będzie budował XXI wiek. Dla czytelników zainteresowanych technologią i polityką gospodarczą to pozycja obowiązkowa – przypomnienie, że dobrobyt społeczny wymaga nie tylko reguł, lecz także odwagi by tworzyć i budować.