Uzdrawianie polskiej służby zdrowia

  • Post published:

„Healthcare” by Wolfman-K is licensed under CC BY-SA 2.0

Trudno o bardzie frustrujące doświadczenie niż słuchanie pomysłów rządzących na reformę służby zdrowia – „decentralizacja, wzmacnianie szpitali powiatowych, zwiększenie nakładów….”. Słyszymy to mniej więcej od początku lat dziewięćdziesiątych i zasadniczo jest tylko gorzej. Dostęp do służby zdrowia jest sferą, w której mamy do czynienia z największą skalą nierówności społecznych: elity leczą się prywatnie, a pozostała część społeczeństwa na wizytę u specjalisty czeka miesiącami. Bez radykalnych reform sytuacja będzie jeszcze gorsza, bo jako społeczeństwo się starzejemy i chorować będziemy raczej więcej niż mniej. Jednocześnie jesteśmy państwem, w którym stosunek liczby lekarzy do mieszkańców jest jednym z najniższych w Europie.

Istotne dofinansowanie systemu ochrony zdrowia jest oczywiście niezbędne, jednak dokładanie pieniędzy do dysfunkcjonalnego systemu nie poprawi wiele sytuacji. Przekonały się o tym nawet Stany Zjednoczony, gdzie stały wzrost wydatków na ochronę zdrowia nie nadąża za wzrostem kosztów całego systemu. Mówiąc krótko, praca ludzka, a w szczególności wysoko kwalifikowanych specjalistów, jest słabo skalowalna, jeżeli nie towarzyszą jej zaawansowane technologie zwiększające efektywność.

Polski system ochrony zdrowia wymaga więc wizjonerskiej transformacji. Po pierwsze w aspekcie jego cyfryzacji oraz automatyzacji w oparciu o najnowsze technologie informatyczne i sztuczną inteligencję. Po drugie, zmiany modelu ochrony zdrowia, który powinien być w pierwszym rzędzie nastawiony na profilaktykę i utrzymywaniu nas przy zdrowiu, a nie wyłącznie na bohaterskie leczenie zaniedbanych przypadków.

Może warto potraktować żałosny obraz polskiej służby zdrowia jako szansę na radykalny, technologiczny skok w XXI wiek – bo szczerze mówiąc nie mamy innej alternatywy. Steve Jobs trafnie przewidywał, że największe innowacje XXI pierwszego wieku koncentrować się będę na połączeniu biologii i technologii. Może warto skorzystać z historyczne okazji i przeskoczyć dwie epoki w budowaniu nowoczesnego systemu ochrony zdrowia. Przecież istotna część technologii, które potrzebne są polskiej służbie zdrowia już zaczyna funkcjonować na najbardziej rozwiniętych rynkach.

Lekarze nie będą pracowali efektywnie, jeśli istotną część ich czasu pracy pochłania biurokracja. Dlatego na przykład Microsoft przejął niedawno firmę Nuance, oferującą rozwiązania z zakresu przetwarzania głosu przez sztuczną inteligencję, które np. automatycznie generują notatki z rozmowy prowadzonej przez lekarza z pacjentem. Gwiazda Nasdaqu w minionym roku – Teladoc Health –  wykorzystuje rozwiązania z zakresu telemedycyny nie tylko w zakresie pomocy doraźnej i oceny stanu zdrowia pacjentów ale także opieki nad osobami cierpiącymi na choroby przewlekłe. W Singapurze eksperymentuje się wykorzystanie inteligentnych zegarków w zakresie bieżącego monitorowania stanu zdrowia ludności. Amerykański Sema4 oferuje rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję dla przewidywania ryzyka zachorowań w oparciu o duże zbiory danych z elektronicznych dokumentacji lekarskich oraz nowoczesną diagnostykę z zakresu genomiki i proteomiki.  

System ochrony zdrowia oparty o profilaktykę od dawna promuje kalifornijski Kaiser Permanente, który łączy jednocześnie funkcje ubezpieczyciela oraz organizacji kompleksowo  świadczącej usługi medyczne. Zintegrowany charakter tej organizacji pozwolił jej przejść z tradycyjnego systemu płatności ze strony ubezpieczyciela za każdą usługę medyczną z osobna (fee-for-service model) na model płatności oparty na wynagradzaniu lekarza pierwszego kontaktu, którego podstawowym zadaniem jest zapewnić, aby podopieczny nie zachorował lub żeby jego stan się nie pogarszał (value-based-care). 

Wieloletni CEO tej firmy – Bernard J. Tyson – twierdził, że inwestycja w zaawansowaną profilaktykę pozwala na zaoszczędzenie łącznych kosztów ochrony zdrowia konkretnego pacjenta nawet o 40%. Zwracał on uwagą na fakt, że jednym z najbardziej kosztotwórczych elementów systemu są hospitalizacje związane z leczeniem zaniedbanych chorób przewlekłych. Jednocześnie jednak to jest właśnie ten czynnik, który można wyeliminować przez odpowiednią profilaktykę.

Kaiser Permanente zasłynął tym, że profilaktyka kierowana przez lekarza piewszego kontaktu wspierana jest nie tylko przez zespół personelu pomocniczego: dietetyków, psychologów, trenerów personalnych, ale także cały ekosystem aplikacji informatycznych wspomagających zdrowy tryb życia oraz ułatwiających bieżącą kontrolę stanu zdrowia uczestnika systemu. Co ważne: jednym z centralnych filarów tego systemu była opieka nad zdrowiem psychicznym uczestników. Bernard J. Tyson wskazywał, że ok. 30% problemów, z którymi zgłaszali się pacjenci do lekarzy pierwszego kontaktu miało swoje podłoże w problemach natury psychicznej. Nie bez przyczyny Kaiser Permanente był brany pod uwagę, gdy rząd brytyjski szukał wzorców dla reformy swojego systemu ochrony zdrowia na początku XXI wieku.

Anglosasi mają takie mądre powiedzenie: „Never let a good crisis go to waste”. Jest ono szczególnie aktualne w odniesieniu do polskiej służby zdrowia w dobie pandemii Covid-19. System nie działa i nie będzie działał dobrze bez poważnych reform. Może więc warto porzucić krótkowzroczną politykę „prowizorek” i spróbować ten system wystrzelić w XXI wiek. Nie mówię, że cyfryzacja polskiej służby zdrowia i przejście do modelu opartego na profilaktyce jest łatwe i szybkie. Przedsięwzięcia potrzebne i pożyteczne są z reguły trudne i mozolne. Nie bójmy się jednak marzyć, bo marzenia wyznaczają kierunek naszych działań na co dzień – „step by step ferociously” jak mawiał Jeff Bezos, gdy zaczynał budować Amazona.