Miliarderzy w kosmosie i co z tego wynika

  • Post published:

Z pewnym rozbawieniem obserwuję pojawiające się w rodzimej prasie artykuły przedstawiające zaangażowanie miliarderów-celebrytów (Bezosa, Muska i Bransona) w eksplorację kosmosu jako fanaberię niedostatecznie opodatkowanych bogaczy – „piłkarze mają sportowe samochody, a wielcy przedsiębiorcy rakiety”. Jednak biznesmeni inwestujący w rozwijającą się branżę kosmiczną wiedzą co robią i prawdopodobnie zarobią na tym kolejne miliardy.

Jesteśmy świadkami głębokiej transformacji i demokratyzacji dostępu do przestrzeni kosmicznej, która przynosi ze sobą wzrost całego sektora usług świadczonych przez branżę kosmiczną. Dla jasności: adresatami tych usług nie będą „obcy” gdzieś tam w przestworzach, ale ludzie żyjący na ziemi. Na przestrzeni ostatnich lat koszt wystrzelenia 1 Kg ładunku na niską orbitę okołoziemską (LEO) spadł – z prawie 50.000 $ do nieco ponad 2000 $. Na podobnej zasadzie maleją także koszty produkcji satelit. Można zakładać, że eksploracja i eksploatacja przestrzeni kosmicznej będzie systematycznie coraz tańsza.

Szacuje się, że cała branża kosmiczna warta jest dziś około 350 mld $. Przy czym wartość jej najbardziej spektakularnego elementu – wystrzeliwania ładunku za pomocą rakiet to jedynie ok. 10 mld $. Kolejne 20 mld $ to budowa sprzętu: np. satelit. Natomiast zasadnicza część tego rynku – ok. 320 mld $ – to usługi świadczone z wykorzystaniem satelit (dostęp do internetu czy obserwacja Ziemi). Morgan Stanley szacuje, że do 2040 roku rynek ten urośnie do 1 biliona $. Przyczyniać się do tego będzie także rosnąca branża turystyki kosmicznej.

W zakresie eksploracji kosmosu jesteśmy aktualnie świadkami przełomu podobnego do nastania ery komputerów osobistych, które zastąpiły duże i drogie komputery typu mainframe, z wszystkimi tego cywilizacyjnymi konsekwencjami. Mówi się niekiedy, że operatorzy konstelacji satelitów w XXI wieku będą pełnili funkcję operatorów telekomunikacyjnych  minionego wieku. Osobiście uważam jednak, że tak naprawdę nie znamy jeszcze wszystkich gospodarczych sposobów wykorzystania stosunkowo taniego dostępu do przestrzeni kosmicznej. Zapewne zbliżamy się do momentu, w którym internet będzie dostępny w najdalszych zakątkach ziemi; każdy element życia na ziemi będzie mógł być swobodnie obserwowany i analizowany z kosmosu, a autonomiczne drony i samoloty przestaną być nowinką technologiczną.

Warto przy tej okazji wspomnieć, że radykalne przyspieszenie eksploracji kosmosu to w dużej mierze dzieło Elona Muska i zbudowanej przezeń spółki Space X wykorzystującej rakiety wielokrotnego użytku. Kapitalizacja Space X na rynku niepublicznym urosła ostatnio do 100 mld USD, a spółka ponoć szykuje się do debiutu giełdowego. Można śnić o podboju Marsa i międzyplanetarnej ekspansji ludzkości, ale najpierw należy stworzyć rentowne przedsiębiorstwa, które zmniejszą koszty eksploracji kosmosu tworząc odpowiednią infrastrukturę techniczną. Można marzyć o zeroemisyjności światowej gospodarki, ale przede wszystkim należy budować przedsiębiorstwa, które będą rozwijać bezemisyjne technologie. Wszak zbudowanie Tesli przez Muska przyspieszyło proces elektryfikacji transportu o ładnych parę lat. Warto o tym pamiętać, gdy chcemy „wieszać psy” na przedsiębiorcach wystrzeliwujących rakiety w kosmos.

Fot: „SpaceX Dragon 16” by Astro_Alex is licensed under CC BY-SA 2.0