Meta na rozdrożach

  • Post published:

Kurs akcji spółki Meta, do której należy Facebook, zaliczył przez ostatnie miesiące potężny spadek z 370 USD w sierpniu 2021 r. do ok. 95 USD. To dużo jak na globalnie działającą spółkę, której wartość roku temu oscylowała wokół 1 biliona USD. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka:

Po pierwsze, zmiany w polityce prywatności Apple (tzw. ATT – App Tracking Transparency policy), które utrudniają określanie efektywności kampanii reklamowych prowadzonych na platformach należących do Mety (FB, Instagram). W rezultacie tych zmian reklamy na tych platformach stały się mniej wartościowe dla reklamodawców. Meta szacuje, że ATT zmniejszy jej przychody o ok. 10 mld USD rocznie.

Po drugie, konkurencja ze strony Tik-Toka, oferującego popularny wśród młodszych użytkowników format krótkich treści video dobieranych dla użytkowników przez modele sztucznej inteligencji, a nie na podstawie kręgu znajomych i powiązań tego użytkownika.

Po trzecie, zmiana strategii spółki, która swoją przyszłość postrzega wokół wirtualnego świata (metaversu) i urządzeń budowanych na jego potrzeby (gogli VR/AR). Mając na uwadze to, że metaverse jest raczej pieśnią przyszłości, a sprzęt VR Oculus Quest jest dość niszowym produktem, tak radykalna zmiana strategii spółki spotkała się ze sceptycyzmem rynku, którego szczególnie wystraszyły znaczne nakłady potrzebne na realizację tej wizji.

Po czwarte wreszcie, spodziewana przez rynek recesja, będąca skutkiem agresywnego zacieśniania polityki monetarnej przez amerykański FED, z reguły uderza silnie w wydatki na reklamę, co negatywnie wpływa na przychody spółek żyjących ze sprzedaży reklam na swoich platformach (Meta, Google).

Rezultatem powyższych zjawisk jest spadek przychodów i marż Mety oraz dynamiczny wzrost nakładów inwestycyjnych na infrastrukturę związaną ze sztuczną inteligencją oraz Reality Labs, czyli dział odpowiedzialny za rozwój spółki w zakresie metaversu. 

Wszystkie te czynniki sprawiają, że atmosfera rynkowa i medialna wokół spółki Marka Zuckerberga jest dość grobowa. Jednak pogłoski o jej nieuchronnej śmierci wydają się być odrobinę przesadzone. Aplikacje Mety (Facebook, Instagram, Whatsapp) nadal zyskują użytkowników. Globalnie korzysta z nich prawie 3 mld osób dziennie (DAU), w tym z samego Facebooka prawie 2 mld. Nic także nie wskazuje by TIK-Tok miał jej odebrać rynek. Rozwój Reels na platformach Mety – czyli własnego odpowiednika serwisu Tik-Toka – prawdopodobnie zatrzyma ucieczkę użytkowników do konkurenta. Warto przypomnieć, że już raz spółka Zuckerberga stosowała strategię obronną polegającą na „klonowaniu” pewnych cech produktu konkurenta broniąc się przed Snapem.

Jeśli chodzi o eksplozję wydatków inwestycyjnych Mety – ponad 30 mld USD rocznie – to warto zauważyć, że istotna ich część to rozbudowa własnych serwerowni na potrzeby sztucznej inteligencji. Rozwój kompetencji technologicznych w zakresie AI jest jej potrzebny przede wszystkim dla zbudowania modeli ułatwiających ocenę efektywności prowadzonych kampanii reklamowych, co ma stanowić długoterminową odpowiedź na zmiany w zakresie ochrony prywatności wprowadzone przez Apple (ATT). AI jest potrzebny spółce zarządzanej przez Zuckerberga także w zakresie algorytmów doboru treści dla użytkowników Reels. W dłuższym terminie te potężne nakłady inwestycyjne na AI budować mogą przewagę konkurencyjną Mety w stosunku do mniejszych konkurentów – takich jak choćby Snap czy Twitter.

Wydaje się więc, że wyzwania takie jak polityka prywatności Apple, czy Tik-Tok należą do tych, z którymi Meta w dłuższym terminie jakoś sobie poradzi. Owszem serwisy społecznościowe Mety w wielu miejscach funkcjonują na dojrzałym i nasyconym rynku (USA, Europa). Niemniej jednak w dalszym ciągu to całkiem przyzwoity biznes, choć zapewne nie będzie on bardzo wzrostowy.

Podstawowym problemem Mety jest jej strategia w zakresie metaversu i wydatki z nią związane (ok. 10 mld USD rocznie). Klasyczna strategia spółek z Doliny Krzemowej zakłada, że najpierw ostrożnie i oszczędnie należy znaleźć produkt, którego rynek rzeczywiście potrzebuje (product-market-fit) a potem dopiero można w niego agresywnie inwestować celem błyskawicznego zdobycia udziałów w rynku. Wydaje się, że w tym przypadku Meta zaczęła od agresywnych wydatków i w „po drodze” próbuje wymyśleć i dopracować produkt. Okulary VR Oculus Quest jak na razie wydają się być ciekawą choć dość drogą zabawką, która wciąż ma zbyt mało użytkowników. Nic też dziwnego, że wirtualne światy udostępniane przez Meta (Horizon Worlds) raczej świecą pustkami, skoro okulary VR od Mety pozostają produktem niszowym.

Oczywiście, wiele przełomowych produktów na początku sprawiało wrażenie niepraktycznej i drogiej zabawki. Jednak trudno dziś przesądzać czy to właśnie gogle VR rzeczywiście będą stanowić kolejną po smartfonach popularną platformę technologiczną oferującą całkowicie nowe możliwości w zakresie pracy i rozrywki. Nie jestem przekonany czy ktoś chciałby spędzać wiele godzin w cyfrowych „zaślepkach” na oczach, które odcinają go od świata fizycznego. Być może dopiero okulary AR (augmented reality) nakładające na obraz fizycznej rzeczywistości treści cyfrowe, które jak dotąd pochłaniamy na ekranach smartfonów, stanie się przełomowym produktem. Wizja użytecznych okularów AR wydaje się być jednak bardzo oddalona w czasie.

Mocno wątpię czy metaverse jest odpowiedzią na najważniejsze wyzwania, które stoją dziś przed ludzkością. Ma natomiast wszelkie znamiona kolejnego modnego pojęcia, wokół którego więcej jest medialnego szumu i entuzjazmu niż potencjalnych zastosowań.

Do pewnego stopnia metaverse wydaje się być naturalną konsekwencją rozwoju internetu, gier oraz cyfryzacji naszego świata. Kusi on podniesieniem jakości pracy zdalnej oferując poczucie obecności i kontaktu z drugim człowiekiem, którego brakuje w ramach dzisiejszych narzędzi do konferencji online. Może też znajdzie zastosowanie w ramach e-commerce czy transmisjach koncertów, meczy lub innych wydarzeń.

Mark Zuckerberg zapewne słusznie chciałby zapewnić zarządzanej przez siebie spółce miejsce w czołówce firm rozwijających tę nową platformę technologiczną. Nie jest jednak jasne czy gogle VR taką platformą rzeczywiście będą. Otwartym jest także pytanie, czy nie jest jeszcze zbyt wcześnie na tak ogromne inwestycje. Nie jest do końca oczywiste, czy Meta będzie w stanie zarabiać wystarczająco dużo na tej platformie by agresywne inwestycje Mety okazały się rentowne.

Pionier rynku komputerów osobistych – IBM – bynajmniej nie był tą spółką, która zbierała najatrakcyjniejsze owoce rozwoju tego rynku. Śmietankę z rynku komputerów osobistych spijały Microsoft i Intel, podczas gdy IBM zepchnięty został do roli „składacza” urządzeń na bardzo konkurencyjnym rynku. Ogłoszony niedawno sojusz Mety z Microsoftem w zakresie wykorzystywania oprogramowania tej ostatniej spółki w okularach Quest Pro, dedykowanych dla biznesu, niesie za sobą podobne zagrożenia – sprowadzenie Mety do producenta szybko „komodytyzującego” się urządzenia. Ryzyko to jest tym większe, że Meta ostatecznie zdecydowała się nie tworzyć własnego systemu operacyjnego dla produkowanego sprzętu VR (wykorzystując Androida) ani też własnego, wyspecjalizowanego mikroprocesora.

Ponadto spółka publiczna nie jest najlepszą formą działalności dla przedsiębiorstwa, które zamierza dokonać tak radykalnej i zdecydowanej ucieczki ku przyszłości. Głębokie restrukturyzacje biznesu lepiej przeprowadza się zdala od analityków z Wall Street – jak kiedyś przekonywał Michael Dell restrukturyzując Dell Technologies, a teraz czyni to Elon Musk z Twitterem.

 Oczywiście mam trochę sympatii dla futurystycznych ambicji Marka Zuckerberga. Z całą pewnością jego inwestycje przyspieszą rozwój technologii w zakresie okularów VR/AR. Głęboko wierzę, że społeczne skutki budowy infrastruktury metaversu przez spółkę Meta będą ostatecznie pozytywne. Nie jestem jednak do końca przekonany czy skorzystają na tym akcjonariusze Mety.

Fot: „Mark Zuckerberg, painted portrait DDC_8790” by Abode of Chaos is licensed under CC BY 2.0.