Praca zdalna – (prawie) niezauważalna rewolucja

  • Post published:


Niezależnie od naszych upodobań w tym względzie, na skutek pandemii fenomen pracy zdalnej wkroczył do głównego nurtu życia społeczno-gospodarczego. Zmiana ta wydaje się mieć charakter trwały a jej długoterminowe znaczenie jest niedostatecznie dostrzegane.  

Fundusz VC Andreessen Horowitz zrobił pośród swoich 226 spółek portfelowych ankietę dotyczącą „powrotu do biur” po pandemii. 2/3 spośród ankietowanych prezesów odpowiedziało, że planują oni model hybrydowy zakładający dla pracownika jedynie 2 dni tygodniowo w biurze albo obowiązek fizycznego uczestnictwa wyłącznie w spotkaniach wyjazdowych. Ponad 20% ankietowanych wskazuje, że model zdalny będzie podstawowym sposobem wykonywania pracy w ich firmie. Całkowity powrót do biur deklaruje mniej niż 10% firm. Istotna część ankietowanych menadżerów wskazuje, że w cyfrowej gospodarce opartej na wiedzy umożliwienie pracownikom pełnienia swoich obowiązków w sposób zdalny będzie kluczowe w walce o najbardziej utalentowanych specjalistów.

Można argumentować, że to „takie tam” nowinki z Doliny Krzemowej, które dotyczą przede wszystkim spółek informatycznych. Jednak w dobie cyfryzacji gospodarki, prawie każda firma po części staje się spółką technologiczną, w której istotna część zatrudnionych wykonuje pracę w środowisku cyfrowym. O trwałości trendu korzystania z modelu pracy zdalnej przesądzają jednak czynniki ekonomiczne: powiększenie grupy potencjalnych pracowników o osoby zamieszkujące z dala od biura oraz potencjalne oszczędności w zakresie metrażu najmowanej powierzchni biurowej.

Oczywiście najpoważniejszym czynnikiem wpływającym na dobór modelu wykonywania pracy pozostanie typ prowadzonego biznesu. Są pewne kategorie działalności twórczej, które wymagają bezpośrednich interakcji pomiędzy ludźmi. Najlepszym przykładem jest Netflix, którego CEO Reed Hastings twierdzi, że praca zdalna jest jednoznacznie niekorzystna dla jego firmy. Z drugiej strony są firmy jakby stworzone dla pracy zdalnej i dlatego wspomniana ankieta nie obejmowała spółek z branży kryptowalut/blockchain, które ze swojej natury mają mocno „rozproszoną” strukturę organizacyjną.

Jeżeli powyższe założenia są trafne to jeszcze ciekawiej przedstawiają się potencjalne drugoplanowe konsekwencje rozpowszechniania się pracy zdalnej: np. zwiększenie szans na zdobycie dobrze płatnej pracy przez osoby spoza głównych metropolii. Być może liczyć można na spadek popytu (a więc i spadek cen) na powierzchnie biurową i mieszkaniową w największych miastach oraz jednoczesny wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych w mniejszych ośrodkach, które są dobrze skomunikowane z centrami biznesowymi. Być może jest szansa by odwrócić zauważalną w Polsce tendencję do depopulacji średnich i mniejszych miasteczek. Wystarczy światłowód i dobre połączenia kolejowe, aby żyć za ułamek kosztów niezbędnych do funkcjonowania w wielkim mieście. Jest szansa, że model pracy zdalnej położy wreszcie kres powstawania betonowych i trudnych do zarządzania miast-molochów, a zapoczątkuje trend organizacji naszego życia w dużo bardziej rozproszonych skupiskach.

Praca zdalna to także wyzwanie w zakresie mierzenia produktywności pracowników. Przez lata godzinki przesiedziane w biurze stanowiły wysoce niedoskonały miernik efektywności danego pracownika. Stanowiło to w istocie rzeczy transpozycję na warunki pracy biurowej industrialnego modelu badania efektywności pracy przy taśmie produkcyjnej. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu menadżerów stanie przed wyzwaniem wypracowania modelu badania efektywności pracujących z domu informatyków, prawników, księgowych, nauczycieli i wielu innych. Powyższe wcale nie oznacza, że w domu pracować będziemy mniej albo lżej. Jest natomiast szansa, że będziemy pracować mądrzej, a na pewno bardziej przyjaźnie dla środowiska (transport).

Uprzedzając głosy protestu: mam świadomość jak dramatyczne doświadczenia z pracą zdalną miało wiele osób, które w okresie pandemii zmuszone zostały, dosłownie z dnia na dzień, do bliższego zaznajomienia się z Zoomem i Teamsem. Jestem też świadom niedoskonałości tych narzędzi. W sukurs przychodzi jednak pamięć procesów dojrzewania technologii, które powtarzają się dość regularnie. Jestem już w tym wieku, że doskonale pamiętam jak niezgrabnym i kłopotliwym urządzeniem były pierwsze telefony komórkowe – wielkie, drogie i łapiące zasięg tylko w centrach dużych miast… Wydaje się, że jeśli chodzi o technologie pracy zdalnej jesteśmy właśnie na takim etapie.

Peter Thiel (założyciel PayPala i wczesny inwestor Facebooka) twierdzi, że wraz z tragedią pandemii koronawirusa ludzkość technologicznie wkroczyła w XXI wiek. Tak jak XIX wiek był epoką kolei, XX wiek epoką samochodu, tak XXI wieku będzie epoką, w której technologie istotnie zniwelują potrzebę przemieszczania się. Można żywić nadzieję, że tak jak wysiłek inżynierów w przemyśle obronnym z okresu drugiej wojny światowej zbudował fundamenty pod napędzany technologią wzrost gospodarczy w latach powojennych (zob. S. Blank, Secret History of Silicon Valley), tak wymuszona innowacyjność okresu pandemii Covid-19 stanowić będzie podwalinę dla lepszej, zdrowszej i bardziej zielonej przyszłości.

Fot: „Aloneness or Loneliness?” by cogdogblog is marked with CC0 1.0