Ekonomia nadziei według Matta Ridleya

  • Post published:

 „Racjonalny Optymista” Matta Ridleya powinien być lekturą obowiązkową w dzisiejszych czasach, gdy tak często może się wydawać, że ludzkość stoi na krawędzi katastrofy. Książka ta poświęcona jest meandrom ewolucji naszej cywilizacji, która na przekór malkontentom nie przestaje się rozwijać. Ridley opisuje historię ludzkości przede wszystkim jako historię wzrostu gospodarczego napędzanego przez specjalizację i technologie. W tym ujęciu kołem napędowym rozwoju ludzkości jest swobodna wymiana idei, mieszanie się kultur i wolny handel. Jak to obrazowo ujmuje Ridley: swobodna wymiana idei między ludźmi jest tym dla ewolucji naszej kultury i cywilizacji czym sex dla ewolucji gatunków w przyrodzie. 

Opisywana przez Ridleya ewolucja naszej cywilizacji to przede wszystkim historia tworzona przez przedsiębiorców, którzy zmieniają rzeczywistość za pomocą nowych technologii, naukowców poszerzających granice naszej wiedzy i wreszcie artystów otwierających przed nami nowe perspektywy wyobraźni i wrażliwości. Takiego ujęcia historii bardzo brakuje w szkolnych programach i powszechnym przekazie, który koncentruje się raczej na narracji zbudowanej wokół wojen, żołnierzy i polityków. Nie bez przyczyny autor przywołuje jako motto jeden z cytatów J. Swifta (Podróże Guliwera): „”whoever could make two ears of corn, or two blades of grass, to grow upon a spot of ground where only one grew before, would deserve better of mankind, and do more essential service to his country, than the whole race of politicians put together.”

Matt Ridley z wykształcenia jest biologiem – ukończył studia w Oxfordzie, gdzie uzyskał też doktorat. Jest dziennikarzem, który publikował w the Economist, the Wall Street Journal czy the Times ale przede wszystkim autorem licznych popularno naukowych bestsellerów takich jak: Genome: The Autobiography of a Species in 23 Chapters, (1999) czy biografii „Francis Crick: Discoverer of the Genetic Code„, 2006. „Racjonalny Optymista” jest bestsellerem tego autora z 2011 roku co sprawia, że w niektórych aspektach jest już odrobinę anachroniczny – np. w zakresie delikatnego bagatelizowania problemu zmian klimatycznych.

Najważniejszym przesłaniem książki jest to, że zasadniczo świat jest lepszy niż nam się wydaje. Pomimo kryzysów, dramatów i wojen, ludzkości udaje się mozolnie poszerzać przestrzeń pokoju i względnego dobrobytu. Komfort życia współczesnego mieszkańca średnio zamożnego kraju zdecydowanie przewyższa standardy, z których w XVII-wiecznej Francji korzystać mógł jedynie Ludwik XIV. Statystyczny standard życia ludzi od wieków nieprzerwanie rośnie – jeśli chodzi o dostępność żywności, spadek śmiertelności dzieci, długość życia, czy bezpieczeństwo. Przy czym dotyczy to nie tylko świata zachodniego, ale także w coraz większym stopniu Azji czy Ameryki Południowej– choć oczywiście postęp ten jest nierówny i w odniesieniu do wielu miejsc na ziemi zbyt wolny (w tym zakresie zob. także książkę Hansa Roslinga pt. Factfulnes).

Autor słusznie przeciwstawia się dominującemu od zgoła dwóch wieków w debacie publicznej cywilizacyjnemu pesymizmowi „apokaliptoholików” spod znaku T.R. Malthusa, który pod koniec XVIII w. głosił, że wzrost populacji nieuchronnie doprowadzi do klęski głodu i nędzy. Jeszcze dzisiaj duchowi uczniowie Malthusa przekonują nas, że powinniśmy całkowicie zrezygnować ze wzrostu gospodarczego i rozwoju technologicznego, aby zapobiec katastrofie, która nam grozi. Najczęściej wiąże się z tym także, mitologizowanie poziomu życia ludzi w zamierzchłych czasach jako tych żyjących w zgodzie z naturą, spokojnie i szczęśliwie. W rzeczywistości ich życie z reguły było krótkie, obarczone licznymi chorobami oraz naznaczone brutalnością.

Błąd kasandrycznych przepowiedni cywilizacyjnych, polega na tym, że opierają się one na mechanicznym przenoszeniu dotychczasowych trendów na przyszłość. Podstawową zasadą  naszej cywilizacji jest przecież ciągła zmiana oraz dostosowywanie się do nowych warunków i wyzwań. Owszem, ludzkości grozi katastrofa, jeżeli zakładać, że dotychczasowy sposób życia człowieka byłby niezmiennie kontynuowany w przyszłości. Autor z lubością pastwi się na licznych pesymistycznych analizach sprzed ponad dekady, które skrzętnie wykazywały, ile papieru i ropy naftowej zużywać będzie gospodarka chińska, gdy przeciętny obywatel Państwa Środka osiągnie poziom zamożności Amerykanina. W dobie cyfryzacji papieru zużywamy coraz mniej, a za chwilę może definitywnie uda nam się skończyć z zależnością od ropy dzięki elektryfikacji transportu…

W katastroficznych analizach zapomina się, że nasza cywilizacja tworzy mechanizmy kolektywnego rozwiązywania problemów, jeśli tylko pozwolić ludziom swobodnie myśleć i współpracować. Nie jest przypadkiem, że jakkolwiek chiński autorytaryzm lepiej dawał sobie radę z narzucaniem ludziom covidowych ograniczeń to jednak nowatorskie i skuteczne szczepionki mRNA przeciwko koronawirusowi (Moderna, BionTech) są dziełem Świata Zachodniego z całą nieefektywnością działania jego demokratycznych instytucji.

Jest też bardzo duże prawdopodobieństwo, że damy sobie radę z kryzysem klimatycznym. Jednak jak słusznie pokazuje Bill Gates w swojej ostatniej książce, osiągniemy to właśnie dzięki nowoczesnym technologiom – np. w zakresie magazynowania energii z zielonych źródeł, nowoczesnej energetyce jądrowej czy przechwytywania dwutlenku węgla z atmosfery. Potrzebujemy także wzrostu gospodarczego, który jest niezbędny do tego by sfinansować technologiczną transformację gospodarki ku zeroemisyjności. Rezygnacja z poszukiwania wzrostu gospodarczego jako realnego celu społeczno-politycznego jest dziś jednym z podstawowych błędów wielu wrażliwych klimatycznie osób, która otwiera drogę do władzy dla lokalnych despotów i autokratów obiecujących „równy podział” zasobów w ramach gospodarczej stagnacji. 

Generalna i trafna konkluzja z „Racjonalnego optymisty” jest więc taka, że ludzkość raczej da sobie radę, jeśli nie będą jej przeszkadzać niemądrzy politycy. W szczególności wystrzegać należy się takich, którzy pod pozorem troski o bezpieczeństwo chcieliby otaczać kraje drutem kolczastym, ograniczać przepływ ludzi i idei, oraz wolny handel. Ridley dobitnie ukazuje, że  dyktowane strachem dążenie do izolacjonizmu i gospodarczej samowystarczalności to wielokrotnie w historii sprawdzona, całkowicie niezawodna recepta na biedę i regres cywilizacyjny.