Jak chronić pracowników platform cyfrowych?

  • Post published:
Fot. Cycle Courier by a Wall by garryknight

To bardzo dobrze, że rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podjął temat ochrony praw pracowników platform cyfrowych (tutaj), np. kurierów pracujących dla Uber Eats czy Glovo, a także kierowców Ubera czy FreeNow.  Jest to ważne nie tylko z uwagi na rosnące znaczenie tego typu platform na rynku, ale także z uwagi na istotny brak skoordynowanej reprezentacji praw osób świadczących usługi za ich pośrednictwem. Ważne jednak by w debacie na ten temat umieć spojrzeć na problem z nieideologicznej perspektywy i uczyć się na błędach innych. Problem nie jest bowiem łatwy z regulacyjnego punktu widzenia i całkowicie wymyka się tradycyjnym socjalno/liberalnym schematom.

Z jednej strony osoby świadczące usługi za pośrednictwem tego typu platform to oczywiście nie są niezależni przedsiębiorcy. Platforma internetowa ma tutaj całkowitą przewagę rynkową w stosunku do faktycznych usługodawców z uwagi na to, że stanowi ona podstawowy, a czasem jedyny kanał pozyskiwania klientów. W znacznej mierze jest ona w stanie kształtować warunki świadczenia usług przez wykonawców. Z drugiej strony kurierzy czy kierowcy Ubera to nie są typowi pracownicy – pracują w dowolnie wybranym przez siebie wymiarze czasowym, a niekiedy dla kilku konkurencyjnych platform jednocześnie. Warto mieć na uwadze, że praca za pośrednictwem platform internetowych to często najłatwiejsza do zdobycia forma zatrudnienia.

W Kaliforni ustawodawca próbował w nieumiejętny sposób chronić pracowników platform wtłaczając ich usługi w ramy tradycyjnego prawa pracy na gruncie słynnej ustawy AB-5 z 2019. W jej efekcie zatrudnienie straciły rzesze rynkowych freelancerów – dziennikarzy, aktorów, artystów – a platformy typu Uber i Lyft zagroziły zaprzestaniem świadczenia usług. Prawodawca, chcąc chronić pracowników, przyczyniłby się do znacznego wzrostu bezrobocia – woda na młyn rynkowych libertarian…. Na skutek tej sytuacji, w drodze referendum z listopada 2020, przyjęto kompromisową ustawę (Proposition 22), która uznaje kierowców i kurierów cyfrowych platform za niezależnych usługodawców przyznając im jednak pewien podstawowy zakres praw socjalnych – np. w zakresie minimalnej płacy czy ubezpieczenie zdrowotnego.

Nowe regulacje w Kaliforni z pewnością dalekie są od doskonałości. Jednak dyskusje wokół kalifornijskiego referendum pokazały jak trudne i nietypowe problemy wiążą się ze zjawiskiem świadczenia usług za pośrednictwem internetowych platform. Przy dyskusji o płacy minimalnej kierowców Ubera zastanawiano się w jaki sposób wyliczać koszty stałe takiej usługi, np. koszty prywatnego pojazdu użytkowanego w tym celu? Czy inaczej wyliczać te koszty dla kierowców jeżdżących „na pełen etat” a inaczej dla kierowców świadczących usługi dorywczo prywatnym autem? Czy płacę minimalną wyliczać wyłącznie za okres faktycznego przejazdu z klientem czy też dla okresu oczekiwania na klienta? Jeżeli uwzględniać okres oczekiwania na klienta, to czy za moment rozpoczęcia pracy należy brać pod uwagą chwilę włączenia aplikacji? Co w sytuacji, gdy ktoś włączył jednocześnie kilka aplikacji konkurencyjnych platform? To są pytania, które domagają się konkretnych i pragmatycznych odpowiedzi odpowiednio wyważających interesy stron.

Jestem głęboko przekonany, że pracownicy platform internetowych zasługują na ochronę ich podstawowych praw. Chodzi jednak o to by osiągnąć to w sposób, który nie będzie destrukcyjny dla miejsc pracy na rynku. Wydaje się, że duże platformy typu Uber są w stanie iść na daleko idące ustępstwa na rzecz praw pracowniczych w zamian za jednolite reguły gry w całej Europie (zob. tutaj). Dlatego tak ważna jest europejska współpraca w tym zakresie. Jestem przekonany o możliwości tworzenia modelu gospodarczego, który będzie społecznie odpowiedzialny i rozsądnie efektywny, jeśli tylko zechcemy patrzeć na pojawiające się problemy z otwartą głową.