Piłkarska Superliga i postcovidowy świat egoistycznego strachu

  • Post published:
Fot. Mark Botham Footballs

Trudno nie wiązać pomysłu powołania Europejskiej Superligi piłkarskiej z sytuacją w jakiej znalazł się sport na skutek pandemii. Przerwy w rozgrywkach i wielomiesięczne występy przy pustych trybunach nadwyrężyły budżety nawet najbardziej rozpoznawalnych marek piłkarskich takich jak Real Madryt. W takich momentach zawsze można liczyć na pragmatycznych Amerykanów, którzy podpowiedzą jak biznes ustawić, by przepływy pieniężne były bardziej przewidywalne i stabilne – w szczególności dla stałych członków Superligi. Skoro bowiem istotą całego przedsięwzięcia jest podział środków ze sprzedaży praw do transmisji to dlaczego nie dzielić się tymi pieniędzmi w sposób bardziej racjonalny…. Problemem jest jednak to, czy taka właśnie jest istota sportowej rywalizacji?

Jako „emerytowany” rugbysta, który młodzieńczą przygodę ze sportem zaczynał w okresie, gdy rugby było czysto amatorskie, z ogromnym sceptycyzymem patrzę na trwającą od lat ewolucję profesjonalnego sportu – zwłaszcza piłki nożnej – w kierunku zorganizowanego show-biznesu. W tym kontekście powstanie Superligi jest w pewnym sensie boleśnie logiczną kontynuacją całego procesu. Problem w tym, że zainteresowanie jakim cieszy się piłka nożna w znaczne mierze napędzane jest przez czynniki poza-biznesowe – romantyczną wiarę, że tu jednak nadal chodzi o sportową rywalizację, przekraczanie granic ludzkich możliwości w ramach reguł, które są fair. Bez tej romantycznej wiary mit sportu umiera, a wraz z nim zainteresowanie ze strony kibiców.   

Jest jeszcze drugi aspekt całej awantury o Superligę. Momenty kryzysu, biedy i stresu z tym związanego często powodują dramatyczne zawężenie naszego postrzegania świata – jako pola bitwy o rzadkie i kurczące się zasoby.  Jest to wizja świata, w której wygrywają najbardziej brutalni i bezwzględni. Problem w tym, że jest to postawa, która nie tylko jest niezdolna wyprowadzić nas z kryzysu lecz go pogłębia. Rozwój we wszystkich dziedzinach życia zawdzięczamy prawie wyłącznie ludzkiej kreatywności i współpracy. Aby wyjść z kryzysu – postpandemicznego i każdego innego – musimy wypracowywać w sobie wizję świata jako źródła niekończących się możliwości (pisze o tym Rosamund Zander w „The Art of Possibility”).  Rzeczywistość XXI wieku w coraz większym stopniu oparta jest o wiedzę i ludzką kreatywność, a nie o rzadkie zasoby surowców. Sztuka dostrzegania szans i możliwości płynących ze współpracy i innowacyjności to jedyna postawa gwarantująca rozwój: od gospodarki, przez politykę, a na sporcie kończąc.

Pomysł piłkarskiej Superligi szczęśliwie padł. Kryzysy tego typu będą jednak wybuchały w wielu sferach naszego życia, gdy strach budzić w nas będzie chęć agresywnego zawłaszczenia rzeczywistości. Warto w tych momentach pamiętać, że największe cuda naszej cywilizacji zawdzięczamy postawie zgoła odwrotnej.